lida daidaihuaSlimming Capsules!. mei zi tangmei zi tang diet pills. fruta plantaLouis Couet's cheaper blog about fruta planta .
Absolwenci
Szkoła z klasą

szkola z klasa

E-Twinning

eTwinning

Akademia Przyszłości

akademia

ILOŚĆ GOŚCI
Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości 

Witamy na Barskiej!

Aktualności


klipperStypendia m.st Warszawy im. Jana Pawła II >>


Szanowni Państwo, Uczniowie

w związku z wprowadzeniem od 1 września 2017 r. nowego ustroju szkolnego informuję, że uczniowie obecnych klas I, którzy nie otrzymają promocji w roku szkolnym 2016/2017 do klasy II realizować będą w następnym roku szkolnym obowiązek nauki w klasie VII w obwodowej Szkole Podstawowej oraz uczniowie klasy III, którzy nie ukończą Gimnazjum w roku szkolnym 2017/2018 realizować będą obowiązek nauki w klasie VIII w obwodowej Szkole Podstawowej.

Obwody Szkół Podstawowych w Dzielnicy Ochota pozostały bez zmian.


klipperharmonogram działań gimnazjalisty >>


 

r bez uzaleznien

 

 

 

Więcej…

 

Wolontariat


Festiwal Misyjny w Zielonce

18 czerwca wolontariusze pod opieką s. Karoli Łukawieckiej i p. Ewy Ratowskiej uczestniczyli w XV Festiwalu Misyjnym w Zielonce. Organizatorami tego wydarzenia była Fundacja Polska Raoula Follereau oraz Misyjne Apostolstwo Niepełnosprawnych Dzieci. Podczas Festiwalu Misyjnego nasi wolontariusze obsługiwali stoisko Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi. Uczniowie pomagali przy przeprowadzeniu loterii fantowej, która cieszyła się dużą popularnością wśród odwiedzających stoisko. Podczas loterii można było wylosować pamiątki misyjne z Boliwii, Rosji, Ukrainy, Łotwy. Wolontariusze malowali też specjalnymi farbami buźki małym dzieciom. Kolejka chętnych na pomalowanie twarzy prawie się nie kończyła…

Festiwal Misyjny był także okazją do wręczenia przedstawicielce Centrum Formacji Misyjnej funduszy zebranych przez uczniów Gimnazjum nr 14 w ramach akcji „Rower dla katechisty z Afryki”.

Dziękujemy wolontariuszom, którzy znaleźli czas, by wesprzeć działania misyjne i sprawić radość dzieciom.


Życzenia dla wolontariuszy od Ojca Świętego

Z radością informujemy, że wolontariusze z Gimnazjum nr 14 otrzymali od Ojca Świętego życzenia z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. List Papieża Franciszka jest odpowiedzią na życzenia wielkanocne wysłane przez wolontariuszy Ojcu Świętemu.

Cieszymy się, że mogliśmy przeczytać słowa Papieża skierowane do nas.

Więcej…

 

Wydarzenia w roku szkolnym 2016/2017


DZIEŃ KRAJÓW

12 czerwca 2017 roku w naszej szkole odbył się Dzień Krajów. Akcja została zorganizowana przez Samorząd Uczniowski. Do zadań każdej klasy należało wywieszenie na drzwiach swojej sali flagi oraz paru zwrotów w danym języku, odpowiednich dla wylosowanego państwa. Następnie komisja, w skład której wchodzili członkowie Samorządu, oceniała wyniki pracy wszystkich klas. Warto też wspomnieć o humorystycznej gazetce dotyczącej nieistniejącego San Escobaru, przygotowanej przez Samorząd Uczniowski. Na zakończenie został przeprowadzony quiz mający na celu sprawdzenie wiedzy przedstawicieli poszczególnych klas o ich krajach. Po zliczeniu wszystkich punktów został wyłoniony zwycięzca – klasa 3c, która później otrzymała słodką nagrodę.


Fiesta Modelarska

W dniach 10 – 11 czerwca gościliśmy już po raz piąty modelarzy z całej Polski podczas Warszawskiej Fiesty Modelarskiej. Miłośnicy modelarstwa przybyli jeszcze liczniej niż w latach ubiegłych. Wystawiono aż 1015 modeli w różnych kategoriach. Pierwszy raz mogliśmy podziwiać modele kartonowe. Impreza zakończyła się uroczystym wręczeniem pucharów, medali i wyróżnień, które trwało prawie dwie godziny.

Więcej…

 

Wycieczki w roku szkolnym 2016/2017


Grasz w zielone? Gram!

W poniedziałek 22 maja obudziłem się wcześniej niż zwykle. Czułem dziwny niepokój. Był odrobinę zrozumiały, bo przyśniło mi się zielone piekło Gujany Francuskiej, opisane tak sugestywnie przez francuskiego dziennikarza i podróżnika Raymonda Maufraisa w książce wydanej również w Polsce pt. „Zielone piekło”. Szybko zrobiłem rachunek sumienia… Tego dnia nic nie groziło w szkole, żaden sprawdzian ani kartkówka. I nagle przypomniałem sobie. Zielona szkoła!!!! Stąd ta zieleń, wszystko jasne. Zaraz jednak przyszło mi do głowy, że Francuz podczas samotnej podróży przez dżunglę, w 1947 roku na trasie Gujana Francuska - Belém w Brazylii, dotarł do granicy brazylijskiej i ślad po nim zaginął. Poszukiwania podjęte w następnych latach nie przyniosły rezultatów. Ale my nie wybieraliśmy się do Gujany. Naszym celem było Podhale, Pieniny, Słowacja i atrakcje województwa małopolskiego.

Przed siódmą rano znalazłem się w pełni wyekwipowany, na zbiórce przed naszym gimnazjum przy ulicy Barskiej. Autokary czekały, a z nimi koleżanki i koledzy z mojej klasy i klas 2c i 1d oraz nasze panie nauczycielki, Celina Łazowska, siostra Karolina Łukawiecka, Małgorzata Žiška, Małgorzata Plichta, pedagog szkolny Anna Kaźmierczyk i kierownik naszej wycieczki Anna Bernatek.

Zastanawiałem się, jak opisać wszystkie wrażenia z tej wspaniałej wyprawy na południe Polski w rejon Karpat. Pomyślałem, że najlepiej zaufać mojemu dziennikowi, w którym codziennie zapisywałem przebieg wycieczki. Mój dzienniczku, teraz twoja kolej.

Dzień pierwszy – poniedziałek 22 maja

Po autokarowej podróży, która nie była zbyt męcząca, po około 9 godzinach jazdy dotarliśmy do pierwszego celu naszej wycieczki, miejscowości Murzasichle położonej na skraju Tatrzańskiego Parku Narodowego na wysokości 820–950 m n.p.m. Tam, w Izbie Regionalnej "U Gąsienicy", spotkaliśmy się na posiadach, by w tradycyjnej góralskiej chałupie wysłuchać pięknej i dowcipnej opowieści Adama Gąsienicy o pierwszych osadnikach, zwyczajach pasterskich, legendach zbójnickich, muzyce i strojach tego regionu Polski oraz historii Zakopanego. Wizyta „U Gąsienicy” rozbudziła w nas chęć zwiedzania, ale najpierw musieliśmy się zakwaterować.

W trakcie wycieczki mieszkaliśmy w Domu Wypoczynkowym „Zbójnik” znajdującym się, co samo w sobie było wielką atrakcją, w podhalańskiej wsi Ząb. To najwyżej położona (1023 m n.p.m.) miejscowość w Polsce, z pięknym widokiem na panoramę Tatr oraz pasmo Babiej Góry. Lasy, łąki, cisza i spokój zachęcają do spacerów po okolicy. Dodatkowo, trzeba pamiętać, że tu urodził się nasz mistrz olimpijski w skokach narciarskich, Kamil Stoch. Niestety nie udało się nam go spotkać i poprosić o autograf. Następnym razem. Po pożywnej kolacji i zajęciach grupowych zasnęliśmy z perspektywą przeżycia przygód następnego dnia.

Dzień drugi – wtorek 23 maja

Od rana pogoda nie zapowiadała się, ku naszemu zmartwieniu, zbyt dobrze. Turnie zniknęły we mgle. Można było spodziewać się siąpawicy, a może nawet czegoś gorszego. Duch eksploracji był w nas silny. Wyruszyliśmy zdobywać góry, a celem był Nosal (1206 m n.p.m.) wznoszący się nad Kuźnicami. Wśród wysokogórskich łąk, a potem po pyrciach, czyli po góralsku ścieżkach, przez Nosalową Przełęcz (1102 m n.p.m.), dotarliśmy na szczyt tego wielkiego kamiennego nosa. Widok zaparł nam dech. Zobaczyliśmy Czerwone Wierchy i Giewont. Niestety, zaczęło loć, a nawet łyskało się na horyzoncie. Przemoczeni wróciliśmy do naszej kwatery głównej w miejscowości Ząb. Uwarzyli nam pyszny obiad, było ciepło, a po posiłku zrobiło się sennie. Nawet nie pamiętam, kiedy po rozwieszeniu mokrego ubrania zasnąłem, a we śnie nadal wędrowałem po zalesionych stokach Nosala, przekraczałem bystre potocki, podziwiałem urocze zarembki, czyli leśne polany, słyszałem skwirzenie ptaków i czułem na twarzy wiater wiejący od szczytów.

Dzień trzeci – środa 24 maja

Dziś pogoda musiała być lepsza. Chcieliśmy spłynąć Dunajcem. A to słynna rzeka i słynne miejsce. Jej nazwa pochodzi z języka słowackiego. Rzeka jest prawym dopływem Wisły. To rzeka z charakterem. Na długości 247 km spotykamy szereg zapór, które mają ujarzmić jej dzikość. Zapory zbudowano w Niedzicy, w Rożnowie i w Czchowie. Przepływając przez Pieniny, Dunajec tworzy malowniczy przełom na odcinku między Sromowcami Niżnymi a Szczawnicą, jednocześnie będąc rzeką graniczną między Polską a Słowacją. Przełom rzeki Dunajec przez pasmo górskie Pienin Właściwych ma długość ok. 8 km. Rzeka pokazuje tu swoją moc. Płynie czasami wśród ścian skalnych osiągających wysokość 300 metrów. Początek spływu ma miejsce w Sromowcach Wyżnych, gdzie znajduje się przystań flisacka i pawilon Pienińskiego Parku Narodowego. Spływ kończy się w Szczawnicy.

Byliśmy tam. Zmierzyliśmy się z Dunajcem i wygraliśmy. Pomogli nam flisacy. Przepłynęliśmy zakola i bystrzyny. Niemal dłonią dotknęliśmy wapieni pienińskich, białych, bogatych w szczątki mikroorganizmów skał, które utworzyły się w morzu na przełomie jury i kredy, około 145 mln lat temu. Wędrowaliśmy w przeszłość. A potem dotarliśmy znowu do współczesności. Tylko najpierw wysuszyliśmy się.

Potem zwiedziliśmy zaporę w Niedzicy, dzięki której wody Dunajca można spiętrzyć do wysokości ponad 500 metrów. Zapora wodna została wybudowana w latach 1975–1997 w przysiółku Zamek, należącym do wsi Niedzica. Dzięki spiętrzeniu wód rzeki powstało Jezioro Czorsztyńskie. Od początków ta budowa wywoływała protesty ekologów. My byliśmy oczarowani, a może poruszeni tym zestawieniem – ery mezozoicznej i działalności człowieka. Niewielu z nas zauważyło, że znowu pada, a po powrocie do „Zbójnika” trzeba było się suszyć.

Dzień czwarty – czwartek 25 maja

Spisz i Zamagurze – te tajemniczo brzmiące nazwy dominowały na dzisiejszej wycieczce. Po śniadaniu zwiedziliśmy wspaniały zamek w Niedzicy z XIV wieku. Został zbudowany przez Kokosza Berzeviczego, magnata węgierskiego. Forteca pełniła funkcje obronne i strażnicze. Po zakończeniu I wojny światowej zamek znalazł się na terytorium Polski. Dzisiaj spełnia funkcje muzealno-hotelowe. Do zamku prowadzi „aleja”. Za bramą wejściową i sienią znajduje się dziedziniec zamku dolnego. W obrębie tej części zamku mieszczą się pokoje gościnne, część muzealna i studio pracy twórczej. Przez kolejną bramę wiedzie wejście do zamku górnego i do zamkowych lochów, które służyły jako piwnice, a także jako więzienie.

Najbardziej zaciekawiła nas legenda o Brunhildzie i jej mężu Bogusławie. Ciągli się kłócili, aż ją utopił w studni. Dziś oboje straszą na zamku.

Po południu oczekiwana wyprawa na Słowację, do kompleksu klasztornego w miejscowości Czerwony Klasztor nad Dunajcem, na pograniczu Pienin i Magury Spiskiej. Czerwony Klasztor został ufundowany w 1319 roku przez, nie zgadniecie, oczywiście węgierskiego magnata Kokosza Berzewiczego. Zamieszkany był przez mnichów z zakonu kartuzów, a później kamedułów. Najbardziej znanym mnichem z Czerwonego Klasztoru był mnich Cyprian (Latający Mnich), który był lekarzem, cyrulikiem i aptekarzem. Opisał prawie 300 gatunków roślin rosnących w Pieninach. Miał on także na lotni zlecieć ze szczytu Trzech Koron na dziedziniec Czerwonego Klasztoru.

Wieczorem w naszej kwaterze, po tak długim i obfitym w wydarzenia dniu, zjedliśmy obiadokolację, spakowaliśmy się i spać. Chciałoby się zaśpiewać, tak jak Andrzej Dąbrowski „Zielono mi i spokojnie, zielono mi”, ale w sypialni rozległy się tylko sapania i oddechy zmęczonych młodzieńców. Koleżanki podobno jeszcze myślały o zielonej nocy, ale je także ostatecznie zmogło wyczerpanie. To była nasza ostatnia, krótka noc w miejscowości Ząb.

Dzień piąty – piątek 26 maja

Dziś trzeba wracać. Wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć. Naryktowaliśmy, czyli porządnie, jak prawdziwi górale, przygotowaliśmy nasze bagaże. Wyruszyliśmy spod naszej kwatery po śniadaniu, ale nie skierowaliśmy się bezpośrednio do Warszawy. Czekały nas jeszcze liczne atrakcje.

Najpierw Zamek w Pieskowej Skale położony w Dolinie Prądnika nieopodal Krakowa, na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego. Wybudował go w pierwszej połowie XIV w. Kazimierz III Wielki jako twierdzę wchodzącą w skład łańcucha obronnych Orlich Gniazd. Po II wojnie światowej zamek w Pieskowej Skale stał się Oddziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Zamek dość często pojawiał się też w filmach, m.in. w serialach „Janosik” oraz „Stawka większa niż życie”.

W pobliżu zamku, w parku krajobrazowym, obejrzeliśmy wapienną skałę zwaną Maczugą Herkulesa (25 m wysokości), Czarcią Skałą lub Sokolicą. Jest zbudowana z twardych wapieni skalistych. Stoi na niższej skale zwanej Fortepianem o wysokości 8-12 m.

Po wrażeniach na wolnym powietrzu zapragnęliśmy jeszcze wrażeń podziemnych. Tych dostarczyła wizyta w Jaskini Wierzchowskiej, drugiej pod względem długości jaskini na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Powstała w Jurze. Jej korytarze mają łącznie 975 m, a temperatura powietrza nawet w lecie wynosi +7,8 °C. Na jej terenie znaleziono fragmenty naczyń i narzędzi oraz ślady po ogniskach pochodzące z neolitu, sprzed 7 tysięcy lat. Można tu spotkać nietoperze oraz pająki.

Tu ostatecznie pożegnaliśmy się z przepięknym południem Polski. Mając na pociechę suchy prowiant przygotowany na drogę, ruszyliśmy do Warszawy. Nasz wspaniały kierowca stanął na wysokości zadania i tuż po 22:00 znaleźliśmy się pod szkołą przy ulicy Barskiej.

Wypada powtórzyć za Agnieszką Osiecką „Zielono mi, jak w niedzielę, dziękuję ci”, a właściwie dziękujemy Wam nasze drogie Panie nauczycielki, które zorganizowałyście zieloną szkołę i razem z nami zobaczyłyście tyle wspaniałych miejsc, w tym trzy parki narodowe. Może podobna wycieczka dojdzie do skutku w przyszłym roku?

Tekst: Cezary Pikuła, klasa 2d

Fotografie z wycieczki: Patryk Pochmara, klasa 2d


Zielona szkoła TATRZAŃSKI FUN! + Słowacja
- 22.05 - 26.05.2017 r.

Zieloną szkołę rozpoczęliśmy od zbiórki przed szkołą. Gdy nasze klasy, 3D i 3C, były już w komplecie, weszliśmy do autokaru i ruszyliśmy o godzinie 7.00. Naszą pierwszą atrakcją był park rozrywki Energylandia. Mieliśmy 4 godziny dla siebie, w grupkach rozeszliśmy się po parku i chodziliśmy na różne szalone kolejki górskie oraz spokojniejsze pontony. Kiedy około godziny 18.00 weszliśmy do autokaru, wszyscy byliśmy zmęczeni, jednak mieliśmy dobre humory. Niewątpliwie każdy dobrze się bawił. Wieczorem dojechaliśmy do naszego ośrodka, Villa Kasprowy, który znajduje się w okolicach Zakopanego. Zanieśliśmy walizki do pokoi i zeszliśmy na kolację, a po posiłku mieliśmy czas dla siebie.

Następnego dnia musieliśmy wcześnie wstać na śniadanie, które było o 7.30. Niechętnie zwlekliśmy się z łóżek i niewyspani zeszliśmy na dół. Po śniadaniu ruszyliśmy na Słowację. Pierwszym miejscem, które tego dnia odwiedziliśmy, była Jaskinia Swobody w Dolinie Dymianowskiej. Żeby dojść do jaskini, musieliśmy wejść kawałek pod górkę. Chwilę czekaliśmy, aż przyjdzie kolej na naszą grupę. W jaskini było chłodno, ale jednocześnie pięknie, więc nikt nie zwracał uwagi na chłód. Nieco zziębnięci wróciliśmy do autokaru i pojechaliśmy to aqua parku Tatralandia, gdzie czekały na nas ciepłe baseny termalne i kompleks zjeżdżalni zewnętrznych. Na początku byliśmy rozczarowani, ponieważ była burza i nie mogliśmy z nich korzystać. Jednak, gdy już pogoda poprawiła się , wszyscy wyszli na zewnątrz, część osób grzała się w 40C, a część pobiegła na zjeżdżalnie. Tak jak zeszłego dnia w dobrych humorach wróciliśmy do ośrodka.

Trzeciego dnia czekało nas wyzwanie, musieliśmy stawić czoło Gubałówce. Dużo czasu nam zajęło wspinanie się, ale każdy był szczęśliwy, że dał radę, gdy ze szczytu mógł spojrzeć w dół i podziwiać cudowne widoki. Na Gubałówce poszliśmy do parku linowego, padał deszcz i nie każdy chciał wspinać się po drzewach. Te osoby grzały się w barze koło parku. Gdy deszcz minął, część osób poszła na tyrolkę. Po parku linowym przewidziane było kolejne wyzwanie, musieliśmy zejść z Gubałówki, a po deszczu stok, którym schodziliśmy, był śliski. Kilka osób wywróciło się i zabrudziło sobie ubrania błotem. Jedni schodzili szybciej, drudzy wolniej, więc trzeba było chwilę poczekać, aż każdy znajdzie się na dole. Gdy grupa się zebrała, ruszyliśmy do autokaru i ku naszemu rozczarowaniu deszcz znowu zaczął padać. Mieliśmy iść tego dnia na Krupówki, jednak wszyscy byli przemoczeni. Wróciliśmy wcześniej do naszej Villi Kasprowy, gdzie zjedliśmy ciepły obiad.

Kolejny dzień zapowiadał się ciekawie pomimo brzydkiej pogody. Rano dołączył do nas góral z Zakopanego, który opowiadał nam wiele ciekawych historii o miejscach, które zwiedzaliśmy bądź mijaliśmy, jadąc autokarem. Pierwszym był Kościół na Krzeptówkach, następnie udaliśmy się pod skocznie narciarskie, Wielką i Małą Krokiew. Kolejnym miejscem, które zwiedzaliśmy, była Jaskinia Mroźna. Długo się do niej szło, najpierw po płaskim, później pod górkę, jednak słuchając ciekawych opowieści o zbójnikach, którzy kiedyś w tamtym rejonie się ukrywali, czas szybciej mijał. W Jaskini Mroźnej ciężko się było poruszać, nie raz było wąsko, nie raz były trudne zejścia, nie raz było tak nisko, że musieliśmy iść w kucki. Jednak każdy dał radę, to była ciekawa przygoda. Kiedy wyszliśmy z jaskini, przywitało nas ciepłe powietrze i delikatny deszczyk. Nieco zmęczeni ruszyliśmy z powrotem do autokaru, gdzie mieliśmy chwilę, żeby odpocząć. Pojechaliśmy pod Stary Kościół i zwiedziliśmy Cmentarz na Pęksowym Brzyzku, pierwszy zakopiański cmentarz. Przed powrotem do Villi Kasprowy mieliśmy chwilę dla siebie na Krupówkach.

Ostatniego dnia udaliśmy się do Kopalni Soli w Wieliczce. Czekał nas tam trzykilometrowy spacer po krętych korytarzach. Mieliśmy okazję zobaczyć kilka wykutych w soli komór, w tym Kaplicę św. Kingi, podziemne jeziora i unikalne rzeźby solne. Po kopalni poszliśmy do autokaru, którym wracaliśmy parę godzin do Warszawy. W drodze powrotnej dobrze się bawiliśmy, śpiewając różne piosenki i rozmawiając z naszymi kolegami. Około godziny 23.00 byliśmy pod szkołą, skąd odebrali nas rodzice. Tak właśnie wyglądała nasza pełna przygód zielona szkoła.

uczennica klasy IIId

Więcej…

 
World's Top Web Hosting providers awarded and reviewed. Find a reliable green hosting service, read greengeeks review